Najgorsze

Film i aktorzy "Armageddon" to wg. internatów najgorsza produkcja Michaela Baya. Opowiada o ogromnej asteroidzie, wielkości Teksasu, która zbliża się do planety, a jej zderzenie będzie oznaczało kompletną zagładę wszelkich istnień żyjących. NASA myśli nad planem ratowania sytuacji. I wpada na pomysł zatrudnienia najlepszego nafciarza na świecie, który będzie potrafił przewiercić się do źródła asteroidy, umieścić tam potężne ładunki wybuchowe i je zdetonować, co spowoduje rozłupanie asteroidy na pół i w efekcie jej ominięcie planety Ziemia. Trudna sprawa, ponieważ nikt z zespołu Harryego nie ma doświadczenia w lataniu, niektórzy mają lęk wysokości, ale mimo to godzą sie wykonać tę niewykonalną misję. Wszyscy są nieprzygotowani do takich warunków, jakie panują podczas lotu w przestrzeń kosmiczną. Kiedy już są jako tako przygotowani do misji, wyruszają na dwóch statkach kosmicznych. Po drodze pojawiają się komplikacje, giną uczestnicy wyprawy. Ale kiedy drużyny docierają na miejsce, udaje się zamontować ładunek, jednak okazuje się, że trzeba wysadzić go ręcznie. Na asteroidzie zostaje dowódca wyprawy - tu Bruce Willis - i odpala ładunek ratując tym samym cały świat. Trochę dziwne, że film został okrzyknięty jednym z najgorszych, bo jest zrobiony całkiem przyzwoicie.

Dla niektórych prześmieszny, dla niektórzych żałosny Borat. To nie jest film stricte dokumentalny ani stricte fabularny. To historia łącząca ze sobą dwa elementy, a inżynierem tego przedsięwzięcia był Sasha Baron Cohen, znany w całej Anglii dziennikarz i show-man, którego telewizyjne alter-ego narobiło tyle szumu, że w swoim kraju kręcenie dokumentu jest niemożliwe ze względu na rozpoznawalność. Borat jest jego nowym wcieleniem uosobiające tępego wieśniaka z Kazahstanu. Borat jest dziennikarzem, którzy przybył do Stanów Zjednoczonych, by uczyć się zachowania, tamtejszej kultury i generalnie poznawać inny, lepszy świat. Każda scena kręcona była na gorąco, bez przygotowania i wyspecjalizowanego scenariusza - wsyzstkie sceny zapisane były na karteczkach, gdzie Cohen umieszczał swoje notatki. Dzięki temu powstał film tak prześmieszny, tak absurdalny, że momentami aż żałosny. Nic dziwnego, skala śmiechu sięga tutaj dwóch końców - najśmieszniejszego i tego charakteryzującego dowcip z poziomu dla przedszkolaków. I dlatego większość go nie rozumie i umieszcza jako najgorsze, co widzieli.

Od czytelnika


"Gruby i chudszy" to kolejna z rozlicznych propozycji komediowych, w której w roli głównej podziwiać można znakomitego czarnoskórego aktora amerykańskiego Eddiego Murphy'ego. Nie jest to może film, który specjalnie rzuci na kolana, aczkolwiek obejrzeć go …

Dowód życia

Dalej

Kotka na gorącym, blaszanym dachu

Dalej

Buffalo Soldiers

Nie jest to amerykański film. Film Buffalo Soldiers nie jest amerykańską produkcją. Jednak mimo wszystko jest to z całą pewnością film godny naszej uwagi. Film ten zalicza się tak naprawdę do dwóch gatunków. Pierwszym z nich jest komediodramat, a drugim c…
Dalej

Leon

Dalej